piątek, 5 maja 2017


„Zwróć swą twarz ku słońcu, a cień zostanie w tyle” (przysłowie afrykańskie)

Hujambo  - Witam na moim blogu, nie wiem czy podróżniczym ale na pewno pisanym na podstawie podróży. Podróży po Afryce Równikowej.

          
              Nie będę się rozwodził nad politycznymi czy historycznymi aspektami Afryki Środkowej, zapewne możecie poznać je o wiele lepiej na innych stronach. Chcę Wam pokazać piękno tego rejonu, jego różnorodność, odrobinkę zachęcić do jego zwiedzenia a przede wszystkim do tego by pozbyć się w myśleniu o Afryce stereotypów. Dodatkowo opisałem kilka swoich spostrzeżeń, bynajmniej nie z nudów a z chęci walki ze ścianą obaw, przesądów czy plotek o tym ponoć niebezpiecznym miejscu. 


Polecam podstrony jeśli nie macie ochoty czytać Wstępu czyli na wpół poetyckiej  i całkowicie nieudolnej próby zachęcenia was do tych regionów. Podstrony opisują organizację wypraw, zwyczaje, zasady oraz póki co dwie z bardzo wielu moich wycieczek w te rejony.










Zachód słońca nad Serengeti ( Serengeti - bezkres ( swahili))

zapach

Trzymając się więc zadanej konwencji że mój blog nic wam nie przyniesie w zakresie wiedzy ogólnej nie napiszę o: powierzchni, ilości ludności, gospodarce i gdzie wydobywa się diamenty. Zacznę od zapachu, zapach to ponoć zmysł którym zapamiętujemy najdłużej, tak przynajmniej słyszałem. Afryka pachnie ogniskiem, gdy przemierzając liczne wioski, setki straganików które tam są miejscem spotkań ludzi, zatrzymacie się na chwilę, poczujecie zapach ogniska. Afryka pachnie gościną i troską jakiej nie spotkacie nigdzie indziej. Niesie mieszankę zadumy, surowości a jednocześnie ciepła w aromacie wspomnień, przytłoczonych zapachem małych ognisk z cichymi rozmowami tubylców o zachodzie słońca. Przekraczając magiczną granice światów przesiąkamy nią i z czasem coraz trudniej jest nam rozstać się z zapachem Afryki. Mamy wręcz wrażenie że świat z którego przybyliśmy został daleko za nami a może już nawet przestał istnieć. Otacza nas Afryka i w każdym oddechu czujemy jej bliskość.  



kolor


Zapewne jakiś producent farb już nazwał jeden ze swoich produktów "czerwienią Afryki" ale nigdzie nie spotkacie tej jedynej barwy. Czerwień ziemi, kurzu kontrastująca z jaskrawą zielenią roślin. Istnieje legenda że Afryka jest czerwona od krwi jaką za nią przelano. To legenda ale gdy poczujecie tą ceglastą czerwień na sobie może poczujecie też historię tego miejsca. Miłość, naiwność, szczerość ludzi których spotkacie, zaskakującą równość wobec natury. Emocje które próbuje się przypisywać marmurowym posągom tam będą was otaczać.




Gdzieś w Gwinea

płomień Afryki


Płomień Afryki to drzewo, przynajmniej tak nazywają je Afrykanie, zapewne ma też jakąś łacińską a nic nie znaczącą nazwę. Gdy kwitnie nawet z bardzo daleka widać rzadkie, podłużne i jaskrawo pomarańczowe kwiaty. Jarzą się niczym płomienie na tle gęstych liści. Trochę jakby chciały oświetlić nam drogę.
Myślę jednak że największym płomieniem Afryki są jej mieszkańcy. Afryka równikowa, bo o takiej staram się pisać to miejsce emanujące przyjaźnią, ufnością, prostotą. Zapewne dlatego też było tak niszczone przez kolonialistów. Nie było trudnym podbić rejony zamieszkujące przez ludzi którzy nie rozumieli dlaczego ktoś chciałby ich skrzywdzić. Na co dzień walczą z trudami życia, z brakiem wody lub jej nadmiarem, chorobami czy głodem. Nie posiadają zbyt wiele ale też wiele nie potrzebują. Ich sposobem na przetrwanie jest pozytywne nastawianie, uśmiech i empatia. Nawet w słowniku swahili z którego czasem korzystam można przeczytać że w tej kulturze kładzie się nacisk na życzliwość, powitanie nie może składać się z przysłowiowego "HEJ" czyli Jambo. Oczywiście można dostrzec wiele różnic w zależności od regionu, jednak przemierzając ją poczujemy tę samą gościnność i życzliwość.





 gdzieś w Gambii :)


TIA - This is Africa


TIA - to zwrot często używany przez Afrykanów jak i przez przyjezdnych białych zamieszkujących Afrykę centralną i południową. Co znaczy? właściwie nic, może "pogódź się z tym". Jeśli zabraknie prądu, jeśli na drodze stanie słoń a ty spóźnisz się na lot bo kierowca złapie gumę. Jeśli zdarzy się cokolwiek na co nie masz wpływu te trzy litery pozwalają iść dalej, powiedz "This is Africa" czyli  TIA możesz dodatkowo wzruszyć ramionami :). Afryka to nie tylko inny kontynent, by poczuć jej piękno zostaw na lotnisku swoje oczekiwania, fobie i przyzwyczajenia. Zapakuj tylko otwarty umysł, to chyba najczęstsze czego zapominają turyści. Mijając ich czasem słyszę narzekanie, że za gorąco, a dlaczego na śniadanie znów były jajka, a ten słoń to był daleko i właściwie dlaczego nie ma zasięgu w Tsavo. Jeśli chcesz targać ze sobą swój świat polecam Łebę czy Krupówki. Będziesz mógł narzekać do woli, Afryka to nie kurort to miejsce życia tych ludzi. Ich świat, ich codzienność.  




Senegal Południowy

hakuna matata - (swahili) nie ma problemu


 Często słyszę pytanie o religię, oczywiście podtrzymuje zasadę że niczego się nie dowiecie merytorycznego, wspomnę jedynie że poza chrześcijaństwem i islamem jest coś jeszcze. Szacunek do ludzi, do przyrody ale i również pamięć przodków jest prawdziwą religią Afryki środkowej. Jest to zresztą czymś naturalnym i zgodnym z ich tradycjami pielęgnowanymi od setek lat. Czasem spotkacie nazwę "fetyszyzm" jako nazwę tych tradycji. Jakoś inaczej mi się kojarzy to słowo, zapewne nazwa powstała od słowa fetysz czyli przedmiot o szczególnym znaczeniu. Takim przedmiotem może być wszystko, szczątki poświęconego zwierzęcia w jakiejś intencji o ile intencja został wysłuchana przez przodków, lub rzeczy codziennego użytku. W Afryce Zachodniej napotkacie zapewne więcej elementów kultu, może być to spowodowane tym że kolonizacja miała trochę inny wymiar i wiele regionów nie poddało się jej posiadając już własną państwowość. Kolonizacja wtedy była próbą negocjacji a nie okupacji, jedna i druga jednak finalnie miała na celu zwykłą kradzież pod pretekstami często związanymi z religią.
Z napływowych religii czerpią raczej jak z katalogu mody i nie wiążą ich z radykalizmem czy uporem nawracania każdego kto przechodzi obok. Zatem jeśli usłyszycie - Salam malejkum (nie mam pojęcia jak to się piszę) to nie znaczy że zaraz coś wybuchnie. Znaczy to "pokój z wami" i można odpowiedzieć "alejkum salam" co znaczy "i z Wami" nie obrazi to niczyich uczuć religijnych . Oczywiście są miejsca gdzie należy ubrać się ciut inaczej jak na plażę. Często turyści uważają że to właśnie wina religii, absolutnie nie. Po prostu są miejsca które należy szanować a okazaniem szacunku jest także nas strój. Nie możemy też łamać zasad i tradycji miejsc jakie odwiedzamy tylko dlatego że postanowiliśmy chodzić te dwa tygodnie w roku bez górnej części garderoby lub jej znaczącej części. Podobne zasady spotkamy zarówno w Jerozolimie czy Watykanie. Zasady zaś nie są bardziej uzasadnione gdy odnoszą się do ozdobnych budynków. 




kościół i meczet obok siebie - hakuna matata (Zanzibar)







miejsce kultu - gdzieś w Afryce zachodniej

mroczna strona Afryki

 Kiedyś jakiś dziennikarz napisał że news jest wtedy gdy zginie 2 Amerykanów, 5 Europejczyków, tysiąc Azjatów lub milion Afrykanów. Niestety to prawda o ile news to jakiś przelicznik w dziennikarstwie, bo na pewno nie powinien on wartościować tragedii. Niestety takie nastawianie chyba jest starsze jak środki masowego przekazu. Historia Afryki zaczyna się dla większości z nas od kolonializmu z nijakim krwawym Leopoldem na czele, głoszącym się władcą Afryki a pochodzącym o ironio z Brukseli. To straszne i stare dzieje po których pozostały opustoszałe miasta i rezydencje jak ta poniżej na zdjęciu. Niemal każdy rejon Afryki środkowej nosi blizny po tragedii jaką zgotował biały człowiek próbując ją podzielić na dochodowe kolonie. Nie mniej jednak historia najnowsza też jest pomijana, choćby piękny rezerwat przyrody Virunga w Kongo i tragedia mieszkańców tego rejonu czy najstraszniejsza masakra w Rwanda w 94. Zapewne stąd często słyszę pytanie czy Afryka jest bezpieczna. Była by bezpieczniejsza bez ingerencji chciwych firm z Europy bo to one odpowiadają za Kongo gdzie niestety dla mieszkańców znaleziono ropę naftową i inne minerały. Obyła by się też bez masakry w Rwandzie gdzie siła napędową było zarażenie lokalnych społeczności obcą im „moralnością”. By nie poruszać jednak trudnych tematów namawiam do przeczytania o miejscu do którego się udajemy. Skupiając się jednak na odpowiedzi na pytanie „czy Afryka jest bezpieczna” . Afrykanie to ludzie nie walczący miedzy sobą, nie miało by to sensu. Majątek większości ludzi składa się z tego co posiadają przy sobie a właściwie na sobie, ewentualny rower a właściwie coś co mogło być kiedyś rowerem. Zauważymy zupełne nam obce podejście do innych, pozbawione zawiści czy tak powszechnej u nas rywalizacji. Pieniądze nie są czymś czego pragną, wiedzą że nie zmienią one ich życia, przyjaźń czy choć znajomość z kimś już tak. Być może zauważycie nawet lekceważący stosunek do banknotów, właściwie nie ma w tym nic lekceważącego, po prostu otrzymując np. resztę nie przeliczają jej, płacąc robią to jakby od niechcenia. Jest to naturalne ale jednocześnie dość mocno kontrastuje z europejskim szacunkiem do pieniądza, gdzie się go niemal czci a ludzi poświęcają mu życie. Więc czy Afryka jest bezpieczna, zdecydowanie tak o ile wykluczymy miejsca gdzie Europejczycy nauczyli lokalną ludność chciwości. Wystarczy więc omijać duże miasta jak Dar es Salaam czy Nairobi. Niestety Afrykanie bardzo chłoną obcą kulturę, chcą żyć jak bogaci Europejczycy co często kończy się ze szkodą dla ich świata. Myślę więc że kiedyś mój tekst niestety straci na aktualności a takie miejsca jakie znam będą jedynie rezerwatami ludzi chcących żyć w zgodzie ze sobą i naturą.






Portugalska kamienica na Bijagos.

Tuonane baadaye! - (swahili) Abyśmy się zobaczyli


 Kończąc może kilka drobnych uwag gdybym jednak namówił kogokolwiek na krótką przygodę z tym najpiękniejszym na świecie miejscem. Przyjazność Afrykanów, życzliwość, uśmiech i wręcz gadulstwo może dla nas być dziwne a czasem wręcz irytujące. Jeśli jednak ktoś zaczepi Was na plaży, chodniku, drodze gdzieś w pięknym Watamu, Moshi, Diani, Banjul czy Ziguinchor  nie znaczy że chce koniecznie sprzedać jakieś pamiątki. Oczywiście zdarza się że to też może być jego celem. Ważniejsze jednak dla niego jak uzyskanie kilu dolarów jest poznanie przybysza, zwykła ciekawość świata. Często słyszałem od turystów „ no przejść się nie da tak zaczepiają”. Zastanawiałem się nad tym wiele razy skąd bierze się takie postrzeganie lokalnej ludności -  mnie nikt nie zaczepia. Słyszę za to często  „skąd jesteś?” "co słychać?" jestem dopytywany jaka jest u nas temperatura a dzieci zawsze chcą przybić piątkę z takim pokracznym bladym osobnikiem by mieć co potem opowiadać (jak sądzę). Może wynika to z bariery językowej i nie rozumiemy co i dlaczego ktoś coś mówi w naszym kierunku. Przyjmujemy od razu że jest sprzedawcą lub afrykańską wersją nawigatora na parkingu który z tekstem "kierowniku to ja popilnuje" rusza zaraz po tym jak opuszczamy samochód. Powinniśmy pamiętać że dla nich też jesteśmy atrakcją, pochodzimy z miejsca które jest dla nich bardzo egzotyczne a które znają jedynie z opowieści bo nie z TV z oczywistych względów.
Gdy damy sobie szanse, otworzymy umysł możemy odkryć miejsca w który zakochało się tak wielu. Słowa oczywiście nie są w stanie przekazać emocji jakie wywołują a zdjęcia nie oddadzą piękna barw. Niech to więc będzie tylko drobna zachęta do poznawania Afryki i przełamania własnych barier.

Tuonane baadaye! - abyśmy się zobaczyli w Afryce






1 komentarz:

  1. This design is wicked! You certainly know how to keep a reader amused.
    Between your wit and your videos, I was almost moved
    to start my own blog (well, almost...HaHa!) Great job. I really
    enjoyed what you had to say, and more than that, how you presented it.

    Too cool!

    OdpowiedzUsuń